sobota, 8 lutego 2014

Notatka nr 7

Godzina 16 i nie ma mocnych - muszę się położyć, muszę się zdrzemnąć [najlepiej z 3 godziny], bo inaczej mnie nie ma, nie funkcjonuję...

A z młdości, to ja bardzo lubię te wieczorne, bo mogę je przeleżeć jęcząc, a nie jak z tymi porannymi, że muszę jechać z otwartymi szybami w aucie, dobrze że tak ciepło jest ;)

Ciepło, ta...
Ostatnio dzwonił Pan co się naszym ogrodem zajmował wcześniej i pyta czy nie chcemy się umówić na wiosenne porządki. Wiosenne w lutym?...  No i się dowiedziałam, że no wiosenne jak nic bo niektóre moje roślinki myślą, że już wiosna. No to się umówiłam.
A dzisiaj sama wyszłam pochodzić między drzewami... i szok... tu coś świeżego zielonego z ziemi wylazło, tutaj coś jakiś pąk na drzewie. Aż chciałam wyciągać krzesła i tam siedzieć... dzisiaj nie wyszło, ale może jutro ubiorę się w kurtkę i wystawię twarz do słońca :>

poniedziałek, 3 lutego 2014

Notatka nr 6

Sześć jak szósty tydzień [no prawie] :)

Byłam dzisiaj u Pana Ginekologa, wywaliłam moje wyniki badań na bete, co je sama sobie zleciłam, pochwalił przyrost, a później to już razem wgapialiśmy się w monitor.
Z czego ja widziałam bardzo wyraźnie jedynie to miejsce, w którym było widać bicie serca. Normalnie tego się nie dało przegapić! Reszty jakoś nie bardzo, za to Pan Ginekolog, kreślił ciągle coś, stukał w klawiaturę i w końcu mi mówi:
- 8 mm - idealna wielkość na dzisiejszy dzień.

Na kolejne oglądanie umówiłam się na przyszły czwartek - choć najchętniej już w ten poszłabym znowu sprawdzić, czy na pewno wszystko dobrze. :>

Poza tym rewelacjami, to życie płynie w miarę fajowo.
Była u mnie przez cały weekend Monika i na prawdę nie pamiętam kiedy ostatnio tak dużo i tak szczerze gadałam z jakąś kobietą. Zrestartowałam się niesamowicie.

W pracy małe zgrzyty, ale nie będę się denerwować robię swoje.

I kocham mieszkać w moim domu, kocham, kocham, kocham!



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Notatka nr 5

Radość, wielka radość...
I czający się strach, którego nie chcę dopuścić do głosu.

Podekscytowanie sprawia, że mam motyle w brzuchu.

niedziela, 19 stycznia 2014

Notatka nr 4

Pod choinkę dostałam maszynę do szycia. Radocha niesłychana, bo odkąd sama sobie uszyłam torebkę bardzo ją chciałam. Maszyna jednak do dzisiaj stała nieruszona.
W miedzy czasie dokupiłam sobie do niej szpulek, nici itd. itp.
Dzisiaj nastał ten wielki dzień i postanowiłam ją odpalić.
I od razu zaczęłam od czegoś nowego. Tym sposobem skróciłam moje pierwsze w życiu spodnie, nie wyszło "od linijki" ale jestem strasznie dumna z efektu.

Wczoraj też pierwszy raz sama odpaliłam kominek i siedziałam przy nim całe popołudnie z książką albo komputerem... wspaniale tak :)
Tylko gdyby tak się jeszcze sam czyścił z popiołu i osmolenia na szybach... ;)

niedziela, 12 stycznia 2014

Notka nr 3

Popołudnie spędziłam śpiąc pod kocem na fotelu przy rozpalonym kominku.
To niesamowite jak patrzenie w palący się ogień może być wciągające, jak trzask palącego się drewna może być relaksujący.

Dzisiaj częstuję się takimi smakołykami jak:
- gorąca woda z cytryną i miodem
- syropem z cebuli i czosnku
- zupą czosnkową
Łamie mnie w kościach i słaba się czuję strasznie. A to nie najlepszy moment na chorobę, więc mam nadzieję, że mi szybko minie.

Podobno idzie zima, więc postanowiłam, że kupię w końcu buty zimowe. Udałam się w tym celu do centrum handlowego, przeceny fantastyczne, ale w pierwszym sklepie nie było nic ciekawego na moją nogę, kolejnym też i w jeszcze jednym, w ostatnim w końcu trafiłam... hip hip hurra... niestety już po chwili się okazało, że w sklepie jest ok. 95% modeli przecenionych, no a ja mam na nogach akurat te z pozostałych 5% :> Jak pech to pech... kupiłam, bo ładne i wygodne i ciepłe też się wydają.

A ostatnio... wychodzę sobie spokojnie wywalić śmieci przez tyle wyjście do jego z 4 kubłów (bo segreguję i to nawet fajne jest) otwieram drzwi na ganek, a tam... na samiuteńkim środku leży martwy czarny ptak, z oczami wgapionymi we mnie... AAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... ratunku! Na szczęście nie musiałam sama go sprzątać. Ale to mi uświadomiło, że pewnie jeszcze nie raz trafię na martwego zwierzaka na moim podwórku.

I jeszcze się pochwalę, że jakby mam kota. Kot nie mój, ale regularnie rano grasuje po moim podwórku i nawet jest ładny taki, biało czarny... no i takiego koda, którym się nie muszę zajmować i który się nie łasi do mnie to ja mogę mieć ;)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Notka nr 2

Trzydzieste urodziny minęły spokojnie.
 Święta również.

Sylwester minął wspaniale. Stół uginał się od jedzenia, pokoje dla gości pachniały świeżą pościelą, fajerwerki mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły, goście dopisali... moje zdolności malowania sobie twarzy też ;) Tak więc miło było :)

Pierwszy weekend tego roku minął z atrakcjami. 
Pierwszy raz kiedy prowadziłam samochód, samochód odmówiła posłuszeństwa. Ja mu gaz, a on nic. Na dodatek ów foch miał miejsce za naszą zachodnia granicą, na autostradzie, po zmroku. Okazało się, że komputer samochodowy oszukiwał i zabrakło paliwo. Samochód na szczęście zatrzymał się po tablicą, że do najbliższej stacji jest 1200 m. Uf... no ale co jak co, spacer po autostradzie to nic przyjemnego :>

A tak ogólnie to zadomowiłam się już w domku na dobre. Czuję się tutaj jakbym mieszkała tu od dawna, a nie od miesiąca...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Notka nr 1

Lubię ten moment dnia, kiedy gaszę na dole światła i idę schodami do sypialni...