Trzydzieste urodziny minęły spokojnie.
Święta również.
Sylwester minął wspaniale. Stół uginał się od jedzenia, pokoje dla gości pachniały świeżą pościelą, fajerwerki mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły, goście dopisali... moje zdolności malowania sobie twarzy też ;) Tak więc miło było :)
Pierwszy weekend tego roku minął z atrakcjami.
Pierwszy raz kiedy prowadziłam samochód, samochód odmówiła posłuszeństwa. Ja mu gaz, a on nic. Na dodatek ów foch miał miejsce za naszą zachodnia granicą, na autostradzie, po zmroku. Okazało się, że komputer samochodowy oszukiwał i zabrakło paliwo. Samochód na szczęście zatrzymał się po tablicą, że do najbliższej stacji jest 1200 m. Uf... no ale co jak co, spacer po autostradzie to nic przyjemnego :>
A tak ogólnie to zadomowiłam się już w domku na dobre. Czuję się tutaj jakbym mieszkała tu od dawna, a nie od miesiąca...
Dobrze, że znów jesteś :)
OdpowiedzUsuńniezłe przygody
OdpowiedzUsuńzawsze się tego boję, że mi paliwa zabraknie! a na autostradzie to już w ogóle bym chyba umarła!
OdpowiedzUsuńJak fajnie, że wróciłaś :)))
OdpowiedzUsuńFajnie, że jesteś.
OdpowiedzUsuńNajlepszego w nowym roku!