Radość, wielka radość...
I czający się strach, którego nie chcę dopuścić do głosu.
Podekscytowanie sprawia, że mam motyle w brzuchu.
poniedziałek, 27 stycznia 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Notatka nr 4
Pod choinkę dostałam maszynę do szycia. Radocha niesłychana, bo odkąd sama sobie uszyłam torebkę bardzo ją chciałam. Maszyna jednak do dzisiaj stała nieruszona.
W miedzy czasie dokupiłam sobie do niej szpulek, nici itd. itp.
Dzisiaj nastał ten wielki dzień i postanowiłam ją odpalić.
I od razu zaczęłam od czegoś nowego. Tym sposobem skróciłam moje pierwsze w życiu spodnie, nie wyszło "od linijki" ale jestem strasznie dumna z efektu.
Wczoraj też pierwszy raz sama odpaliłam kominek i siedziałam przy nim całe popołudnie z książką albo komputerem... wspaniale tak :)
Tylko gdyby tak się jeszcze sam czyścił z popiołu i osmolenia na szybach... ;)
niedziela, 12 stycznia 2014
Notka nr 3
Popołudnie spędziłam śpiąc pod kocem na fotelu przy rozpalonym kominku.
To niesamowite jak patrzenie w palący się ogień może być wciągające, jak trzask palącego się drewna może być relaksujący.
Dzisiaj częstuję się takimi smakołykami jak:
- gorąca woda z cytryną i miodem
- syropem z cebuli i czosnku
- zupą czosnkową
Łamie mnie w kościach i słaba się czuję strasznie. A to nie najlepszy moment na chorobę, więc mam nadzieję, że mi szybko minie.
Podobno idzie zima, więc postanowiłam, że kupię w końcu buty zimowe. Udałam się w tym celu do centrum handlowego, przeceny fantastyczne, ale w pierwszym sklepie nie było nic ciekawego na moją nogę, kolejnym też i w jeszcze jednym, w ostatnim w końcu trafiłam... hip hip hurra... niestety już po chwili się okazało, że w sklepie jest ok. 95% modeli przecenionych, no a ja mam na nogach akurat te z pozostałych 5% :> Jak pech to pech... kupiłam, bo ładne i wygodne i ciepłe też się wydają.
A ostatnio... wychodzę sobie spokojnie wywalić śmieci przez tyle wyjście do jego z 4 kubłów (bo segreguję i to nawet fajne jest) otwieram drzwi na ganek, a tam... na samiuteńkim środku leży martwy czarny ptak, z oczami wgapionymi we mnie... AAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... ratunku! Na szczęście nie musiałam sama go sprzątać. Ale to mi uświadomiło, że pewnie jeszcze nie raz trafię na martwego zwierzaka na moim podwórku.
I jeszcze się pochwalę, że jakby mam kota. Kot nie mój, ale regularnie rano grasuje po moim podwórku i nawet jest ładny taki, biało czarny... no i takiego koda, którym się nie muszę zajmować i który się nie łasi do mnie to ja mogę mieć ;)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Notka nr 2
Trzydzieste urodziny minęły spokojnie.
Święta również.
Sylwester minął wspaniale. Stół uginał się od jedzenia, pokoje dla gości pachniały świeżą pościelą, fajerwerki mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły, goście dopisali... moje zdolności malowania sobie twarzy też ;) Tak więc miło było :)
Pierwszy weekend tego roku minął z atrakcjami.
Pierwszy raz kiedy prowadziłam samochód, samochód odmówiła posłuszeństwa. Ja mu gaz, a on nic. Na dodatek ów foch miał miejsce za naszą zachodnia granicą, na autostradzie, po zmroku. Okazało się, że komputer samochodowy oszukiwał i zabrakło paliwo. Samochód na szczęście zatrzymał się po tablicą, że do najbliższej stacji jest 1200 m. Uf... no ale co jak co, spacer po autostradzie to nic przyjemnego :>
A tak ogólnie to zadomowiłam się już w domku na dobre. Czuję się tutaj jakbym mieszkała tu od dawna, a nie od miesiąca...
Subskrybuj:
Posty (Atom)