Pod choinkę dostałam maszynę do szycia. Radocha niesłychana, bo odkąd sama sobie uszyłam torebkę bardzo ją chciałam. Maszyna jednak do dzisiaj stała nieruszona.
W miedzy czasie dokupiłam sobie do niej szpulek, nici itd. itp.
Dzisiaj nastał ten wielki dzień i postanowiłam ją odpalić.
I od razu zaczęłam od czegoś nowego. Tym sposobem skróciłam moje pierwsze w życiu spodnie, nie wyszło "od linijki" ale jestem strasznie dumna z efektu.
Wczoraj też pierwszy raz sama odpaliłam kominek i siedziałam przy nim całe popołudnie z książką albo komputerem... wspaniale tak :)
Tylko gdyby tak się jeszcze sam czyścił z popiołu i osmolenia na szybach... ;)
no to gratulacje, może pierwsze skrócenie było tragiczne, ale z a każdym następnym w miarę ok ;-)
OdpowiedzUsuńco następnego w planach do szycia ????
ja maszynę posiadam, pamiątkową, po babci. Niestety szyć kompletnie nie umiem :(
OdpowiedzUsuń